Czwarty dzień wspinania wypadał w Capo Noli. Do dróg, które chcieliśmy zrobić prowadził zjazd na linie, potem trawers około 200m wzdłuż klifów (nr 1)
Woda idealnie niebieska (Paula na 2), lekka bryza, a pod tobą około 20m urwiska.
Pierwszy raz prowadziłem drogę praktycznie w większości pokrytą solą. Komfortu nie sprawiał też aparat zarzucony przez ramę, ale czego nie robi się, żeby zrobić zdjęcia z góry (nr 4).
Wicu (nr 3) łapie oddech na mikro chwycie - w taki sposób najszybciej odpoczywają ręce. Dodatkowe atrakcje, które zakończyły pobyt w Capo Noli widoczne są na zdjęciu ostatnim.














Name:

Komentarze:

21.08.2012, 21:12 :: 31.187.0.35
Pe
very najs...

21.08.2012, 19:26 :: 80.51.181.58
łucja
ładne morze:)